John Keats „Do Fanny”

Litości – zmiłowania – miłości!

Tak właśnie

Miłości – miłosiernej, takiej co nie mami

Nie zna, co to wahania, wątpliwości, waśnie

Szczera, jawna, widzialna – a nic jej nie splamimohamed-ajufaan-dwIHrac2sEA-unsplash

 

Do przemyślenia:

Moje myśli płyną swobodnie. Wybijają rytm jak dobra melodia, w niedzielę o poranku. Nie zawsze mam czas się w nie wsłuchać. Dziś mam.

Hamak kołysze się delikatnie, świeże powietrze po burzy owiewa moją twarz, na nogach czuję krople wody, które nie zdążyły jeszcze opaść na ziemię z koniczyny. Jak błogo!

Chwile relaksu są po to, aby je wykorzystywać! Nie wiadomo, kiedy znów będę tak mogła pomyć sama ze sobą. Ale jest to wspaniałe!

Być ze sobą też trzeba umieć. Dla mnie odpada smartfon, internet, tablet czy notebook. Nie chcę podglądać uderzeń fal Bałtyku przez kamerkę, chcę zanurzyć stopy w złocistym, ciepłym piasku… Nie chcę przemierzać kilometrów wirtualnej przestrzeni, chcę biec przez zielony las o poranku… Wsłuchiwać się w trele słowika, śpiew skowronka. A wieczorem… Otworzę szeroko drzwi tarasu i zamyślę się przy akompaniamencie żab, świerszczy i budzących się do życia nocnych zwierząt.

Każdy ma na koncie dobre uczynki oraz chwile słabości. Tak samo jest u mnie. Ranimy bez zastanowienia najbliższych, rozdrapujemy zabliźnione rany, jak mysz, skrobiemy pod podłogą, szukamy oczka w całych rajstopach… Stop!

Liście brzozy tańczą przede mną niczym tysiące motyli unoszących się w jednym czasie w przestworza… Ludzie mówią, że mam ładny charakter pisma, ale czy mogę odczytać z tych liń i zawijasów SIEBIE? Czy moje pismo zmienia się wraz ze mną, gdy staję przed coraz to nowszymi wyzwaniami? Co mówi o nas? Stanowi drogowskazy, których… wciąż szukamy. Jednak… zawsze można starać się bardziej, czyż nie?

W poszukiwaniu mapy naszej wyjątkowej osobowości wysyłam Was do sfery odprężenia. Przebywanie ze sobą stanowi dobry początek na odkrycie, co przynosi mi relaks, wyciszenie i zregenerowanie.

Warto dbać o zdrowie naszej duszy!