Scenariusze Teatralne

Król Hellios i Arrietta – upadek Ikara.

 

Klaudiusz

Nie łatwo być młodym, prawda Helliosie?

Narrator

Znać było drwiny w jego głosie.

Klaudiusz

Tyle namiętnych kobiet dokoła,

Rządza twa, aż przez oczy woła!

Hellios

Tamuj swe słowa, zważ do kogo mówisz!

Na nic twe gadki, zbytecznie się trudzisz!

Klaudiusz

Ach, Królu wybacz mi język niepowściągliwy

I głos zanadto gorliwy.

Wszak tyś młodzian, odwagą słyniesz,

W otwartej walce na pewno nie zginiesz

Lecz pałac pełen szpiegów Hektora!

Zgraja zdrajców do zgładzenia ciebie skora!

Hellios

Zanadto się martwisz, mój drogi Klaudiuszu!

Zdrów jestem, silny i nie brak mi animuszu!

Martwił się będę zdrajcami jutro, po balu

Dziś chcę tańczyć, bawić się bez cienia żalu!

Narrator

Tu król w dłonie klaśnie dwa razy,

Nie pozwoli dokończyć Klaudiuszowi, znak daje straży.

W trąby dmucha mocno przyboczny,

Czas uczty, czas zabawy, raut odbędzie się roczny!

 

Zaraz też dziewki z kraju najpiękniejsze

Wchodzą i kuszą tańcem, ubrane w stroje dzisiejsze:

Kuse, kolorowe, a we włosach każdej wieńce laurowe

Młodemu kochasiowi odebrało mowę.

 

Potem sznur gości nadciąga do komnat

Zdobią ich godła i lśniące szaty.

Król wśród poduch zalega z niewiastami,

Karmią się śródziemnomorskimi i morza owocami.

 

Zabawa trwa w najlepsze, wino się leje.

Wtem z hałasem na bal wpada młodzieniec. Gości tłum się śmieje

Z niezdarnych ruchów żołnierzyka.

Król niezadowolony wzdycha.

Hellios

Czego chcesz tutaj?!

Narrator

Woła znudzony.

Hellios

Chyba nie szukasz przyszłej żony?

Tłum(śmiech)

Oktawiusz

Mnie, bracie, z rozmysłem złośliwym

Pominąłeś, któż by pomyślał żeś taki podły!

Ordery zdrajcom za nic oddajesz,

Takim samym dla kraju się stajesz!

Zdrajca! Zdrajca! Zdrajca!

Klaudiusz

Oktawiuszu, na Boga!

Straszna z tego będzie trwoga!

Zamilcz!

Oktawiusz

Nigdy! Hellios król, bardziej dba o własne wygody,

Niżeli o bezpieczeństwo kraju i poddanych!

Hellios

Hańba, Oktawiuszu! Na króla swego haniebne słowa prawić!

Nie chcę cię dłużej na tej sali bawić!

Straże! Do lochu z bluźniercą!

Parszywym innowiercą!

Klaudiusz

Królu!

Hellios

Ani słowa więcej!

Dobryś sługa lecz zbyt wymądrzały!

Choć wcale jeszcze nie jesteś stary!

Oktawiusz

Przez twoje ambicje, pychę i dumę

Przeleje się w kraju czerwony od krwi strumień!

Narrator

Straże wyprowadziły Oktawiusza.

Niespokojna jego dusza.

Muzyka na nowo zagrała.

Chwilę potem weszła nowa para.

Marko

Ave, Helliosie! Królu tej krainy!

Przybywamy w pokoju, z pozdrowieniami od Ainy!

Hellios

Jak się miewa ma droga cioteczka?

Uchylisz drewnianej skrzyneczki wieczka?

Marko

To podarunek dla was królu

Lecz ostrzegam cię, że wiele tam bólu!

Zaczarowana szkatuła skrywa wszystkie winy duszy

Marny los tego, kto chce poznać przyszłość i ją ruszy!

Hellios

Przedziwne podarki od Ainy drogiej

Stają się niemal tradycją miłości błogiej!

Klaudiusz

Błogiej, powiadasz?

Narrator

Dziwi się Klaudiusz.

Marko pokłon oddaje,

Skrzyneczkę podaje.

 

Niewiasta mu towarzysząca

Delikatnie ojca trąca

Chce się oddalić jak najprędzej.

Hellios

Pozwól, Marko, że pomówię

Z twoją szanowaną córką?

Marko

Wasza prośba jest dla mnie nakazem!

Arrietta

Żeby nie stała się rozkazem!

Hellios

Co szepczesz czerwono lica?

Arrietta

Przy pasie ci błyszczy, Królu, cóż to za iglica?

Hellios

Ach, miecz to jest zaczarowany,

Excaliburem często zwany,

Prezent od Spartan, w czasach pokoju.

Arrietta

Nie ufam im w żadnym razie,

Nawet czasach spokoju!

Hellios

Dość tej dysputy, pójdź za mną!

Arrietta

Ależ dlaczego sami na balkon?

Hellios

Strasznieś nieufna, Arrietto kochana!

Arrietta

Zimna jak woda w potoku z samego rana!

Hellios

Skosztuj przeto winogrono,

Ach cudowna moja żono!

Arrietta

Na nic twoje sny na jawie!

Żoną twoją? Nigdy! Za nic! W żadnej sprawie!

Hellios

Ach, to tylko kwestia czasu!

Rzymu nie zbudowano od razu!

Arrietta

Odejdź precz! Zabierz ręce!

Zostaw mnie jak najprędzej!

Nigdy nie zostanę twoją!

Hellios

Ha! Ty już jesteś moją!

Twój tatulek ukochany

Mej cioteczce oddany

Spełni jej rozkazy!

Arrietta

Kto to wymyślił, niech się w Hadesie smaży!

Hellios

Jesteśmy sobie pisani!

Arrietta

Jak wieloryb do kani!

Hellios

Nie opieraj się, Arrietto!

Arrietta

Zaraz zacznę krzyczeć przeto!

Ojcze! Ojcze! Ratuj!

Klaudiusz

Cóż wyprawiasz, Helliosie!

Rozpoznałem was po głosie!

Czyżbyś zhańbić chciał Arriettę?

Arrietta

Ach, generale! Od młokosa ratuj przecie!

Narrator

Na to Król w złość wielką wpada,

Rzuca się na doradcę, że aż nie wypada!

Pięściami go okłada!

Na podłogę z rywalem upada!

Arrietta

Zostaw! Przestań!

Narrator

Krzyczy Arrietta.

Przerażona dłonie do twarzy przykłada.

Tłum się zbiera, wbiega Marko.

Marko

Na Zeusa, cóż się stało?!

Ktoś z tłumu (Biała Dama)

I bez tego by się działo!

Król zazdrosny o Klaudiusza!

Marko

Któż tyś?

Dama w bieli

Przyjacielska dusza!

Marko

Skądś się tutaj wzięłaś damo,

Odziana w białe płótno samo,

Z kapturem na głowie?

Dama w bieli

Niewłaściwych Marko pytań zadawanie

Przyczyną śmierci twoją się stanie!

Marko

Brrr, aż dreszcze mnie obeszły!

Dama w bieli

Strzeż się ogni, co po wodzie przeszły!

(Dama odwraca się do Helliosa)

Królu, w twym pałacu zdrada!

Jakaż na to twoja rada?

(cisza)

Wyrzeknij się korony,

Zanim podzióbią twe ciało wrony!

Hellios

Bzdury prawisz!

Dama w bieli

Tedy się zdziwisz!

Nim dzisiaj księżyc wzejdzie

Po wszystkim będzie!

Narrator

Wtedy dziwne zamieszanie

Na balkonie się stanie.

Ktoś z tłumu

Gdzie zniknęła młoda dama

W bieli odziana,

Z anielskim włosem,

Z wróżebnym głosem?

Marko

O, zgrozo!

Czy to prawda?

Skąd ta zjawa?

Arreitta

Cóż z nami będzie?

Klaudiusz(szeptem)

Byle razem wszędzie!

Hellios

Precz z mych oczu! Zdrajcy do lochu!

Straże wtrącić Klaudiusz i Arriettę!

Ani słowa, Marko!

Chyba, że też chcesz być gościem czeluści!

Marko

To zniewaga jest najcięższa!

Nie obejdzie się bez miecza!

Wyzywam cię, Królu!

Hellios

A więc pojedynek?! Wspaniale!

Właśnie po to urządza się bale!

Narrator

Król z obstawą wielką wyrusza

W pył pod stopami kamień rozkrusza

Zdaje się potem, że w boju jak Ikar wzleciał

Wysoko, pod niebios kopułę, potężny,

Zwyciężyć nad wszystko chciał!

Zapomniał Król najważniejsze zdanie

Nie ciało lecz dusza wyruszy ku Olimpu bramie!

Złość,  gniew niebywały

Przysłoniły serce niczym popiołu zwały

I zwyciężył Król w błyskawic świetle.

Aż się bogowie zlękli jego cienia,

Wielki hałas powstał i dziura w polu widzenia.

Pochłonęła ziemia młokosa

Lecącego jak Ikar Helliosa!

 

Marko ostatkiem sił przedziwnym

Przysiadł na kamieniu nad Jeziorem Piwnym

A tu po tafli ogień się przesuwa

Spojrzenie jego przykuwa.

Marko

Oto spełniła się obietnica,

Którą rzekła biała pannica!

Umieram! Choć serce jeszcze młode

Na nic się zdały rozkosze ziemskie błogie!

 

Teraz krew płynie, życie w bólu uchodzi,

A Słońce- moje przeznaczenie

Po jeziorze zachodzi!

Narrator

Przestraszeni goście rocznego balu

Rozbiegli się dawno w wielkim strachu.

Nikt już nie pamiętał o więźniach rzuconych w lochy

Kobiecie przecudnej urody, w pięknej sukni, roniącej smutku łzy jak grochy

I Generale Armii, doradcy Króla Helliosa

Mądrego, uczciwego, skrytego herosa!

Arrietta

Generale! Generale!

Na nic smutki, na nic żale!

Chociaż w lochu ciemnym tkwię

Na myśl jednak inną drżę!

Twoja bliskość mnie przeraża

Przeto niech cię do mnie to nie zraża!

Klaudiusz

Pani, w sercu moim każdego dnia gościsz

Myśląc o przekupstwie bogów mógłbym dla ciebie pościć!

Jednak to nie leży w mojej naturze

Ja prawdzie, dobru i uczciwości służę!

Arrietta

Generale, ja w twe ramiona się rzucę

Na wyniosły się nie trudzę!

Skoro życie razem nie było nam pisane

Choć śmierć nas połączy na zawsze i chwile przed nią nam dane!

Klaudiusz

Arrietto, najdroższa, czy ty mnie kochasz?

I chętnie każdego dnia za mną szlochasz?

Arrietta

Kocham  i poszłabym za tobą na koniec świata

W otchłań bym skoczyła i  uniosła się wysoko jak ptak lata!

Klaudiusz

Moje serce przelało się rozkoszą z twych ust płynących

Źródłem wiecznej przysięgi będących

Ślubu chcę

Nim skończy się dzień!

Arrietta

I ja być twą żoną pragnę

Lecz względem lochu bezbronna jestem niczym jagnię!

Klaudiusz

Nie martw się, ukochana!

Bądź tylko wierna obietnicy, która była dana!

Narrator

Potem Klaudiusz przyłożył ręce do grubej ściany

Czoło do zimnej skały, a tu przed nim staje Zeus, w błyskawicę odziany!

Zeus

Synu, przyjmij piorun gromowładny

W tobie siła, tobie pałac będzie dany!

Narrator

Klaudiusz zburzył mury lochu

Choć przykrył go kamień, świadom był Arrietty szlochu.

Co się później wydarzyło

w pamięci ludu i legendach zostało!

Sama Atena połączyła młodych ręce

Ku zachwytowi tłumu i radości wielkiej!

 

Generał wyzdrowiał i dobrze rządził

Z wytyczonej ścieżki nie zbłądził!

A żona jego urody cudownej

Urodziła mu synów o mocy danej.

I żyli w szczęściu i miłości,

Wśród ogólnej sprawiedliwości,

Z przestrogą ikarowego lotu!

 

 

 


Zaprzęg świętego Mikołaja.

 

 Scena I

Na scenę pokrytą śniegiem, gęstymi sosnami, sopelkami lodu zwisającymi z gałęzi wkracza Narrator, ubrany w wesołą czapkę z bąbelkiem, kolorowy kubraczek, zakręcane buty oraz długi, kolorowy szalik.

Narrator

Zbliżał się wyjątkowy czas w krainie Reniferów. Śnieg zaczął mocniej prószyć, drzewa przybierały niezwykłe okrycia, wiatr cichł wieczorami, a wtedy dało się słyszeć odległe głosy ludzi z całego świata nucących świąteczne piosenki i kolęda.

W tle słychać kolędy.

Święty Mikołaj ukryty całymi dniami w swojej pracowni, przygotowywał niespodzianki dla grzecznych dzieci. W tym magicznym czasie rozgrywał się niezwykły pojedynek- Konkurs na Renifera Świętego Mikołaja.

Na scenę wkracza siedem Reniferów z Drużyny świętego Mikołaja.

Każdy ma piękną, czerwoną uprząż, wielkie poroże i lśniące futerko.

Stoją dumnie wyprostowane.

Wokół nich gromadzi się coraz więcej młodych reniferów.

Renifer Przywódca

Hej, przyjaciele!

Na nas- Drużynie świętego Mikołaja spoczywa bardzo ważne zadanie!

Musimy dostarczyć na czas, wszystkim dzieciom prezenty!

Do Renifera Przywódcy podchodzi renifer Białasek- jedyny, niemal cały o śnieżnobiałym futerku.

Białasek

Jednak, jedna drużyna nie wystarczy! Dlatego właśnie co roku organizujemy Wielkie Zawody na Renifera świętego Mikołaja!

Renifery cieszą się, biją kopytkami o podłoże.

Do przodu wychyla się kolejny renifer z trzeciego rzędu – Rudolf Czerwononosy.

Rudolf Czerwononosy

Skoro już wszyscy przybyli przypomnę zasady Wielkich Zawodów!

Każdy młody renifer…

Łania w drugim rzędzie chrząka znacząco.

Piękna

Yymmm! Przepraszam?

Rudolf czerwieni się nieznacznie.

Na sali słychać śmiechy innych reniferów.

Po chwili Rudolf z uśmiechem podejmuje.

Rudolf Czerwononosy

…oraz każda młoda łania mogą wziąć udział w zawodach!

Wystarczy mieć jedną zaletę! Czy jesteście silni jak Przywódca?

Renifer Przywódca kłania się.

Mądrzy jak nasza Piękna.

Piękna uśmiecha się.

Odważni jak Olaf.

Renifer w ostatnim rzędzie wysuwa się do przodu, przemawiając:

Olaf

Lub tak czerwoni jak Rudolf!

Rudolf czerwieni się cały. Pochyla głowę.

Słychać śmiechy młodych reniferów.

Nieważne! Ważne, że macie w sobie coś wyjątkowego! Takich właśnie reniferów szukamy! Wyjątkowych!

Olaf dumnie przechadza się po scenie. Jest wielki i silny.

Słychać stukot jego kopyt.

Młode renifery są wpatrzone w Drużynę świętego Mikołaja.

Może to będziesz ty?

Wskazuje na dużego renifera, który dumnie pręży głowę i unosi pokaźne poroże.

A może ty!

Porożą wskazuje nieśmiałego młodego renifera siedzącego z boku.

Ten czując na sobie spojrzenia innych pochyla głowę i stara się być niewidocznym.

Pokażcie, jakich wspaniałych pomocników ma nasz drogi, święty Mikołaj!

Wszyscy się cieszą, wiwatują.

Do dzieła!

Scena II

W oddali słychać śmiechy, nawoływania, okrzyki radości, otuchy.

Dźwięki stają się coraz głośniejsze. Kurtyna podnosi się.

Renifery rozmawiają ze sobą tuż przed startem. W tle słychać głos Narratora.

Narrator

Wszyscy mieszkańcy byli podekscytowani! Każdy chciał być zwycięzcą! Pierwszy raz w tym roku na zawody przyszedł Rafael- wielki, silny renifer, pewny swego zwycięstwa!

Na scenie Rafael chodzi dumnie, groźnie zerka na rywali. Wokół niego gromadzą się inne renifery. Wiwatują mu! Głośno zapewniają go o swoim poparciu.

Jego serce przepełnione było pychą.

Rafael

Mogę dorównać samemu Reniferowi Przywódcy!

Przechwalał się.

Narrator

Kilka metrów dalej stał zgarbiony i smutny Peszek. Koło niego nie było tłumów. Jedynie Zimny Nosek- przyjaciel Peszka uśmiechał się do niego ciepło.

Zimny Nosek

Zobaczysz! Uda ci się! Tyle ćwiczyłeś przed tymi zawodami! Tyle się uczyłeś o zadaniach Drużyny świętego Mikołaja!

Peszek pociąga smutno nosem.

Nie wolno ci się poddawać!

Peszek

Jesteś prawdziwym przyjacielem! Dziękuję, Zimny Nosku!

Do przyjaciół podchodzi Rafael, śmiejąc się. Wtórują mu koledzy.

Rafael

Co tu robisz, chuderlaczku?

Wracaj do mamusi! Ha- ha- ha!

Zimny Nosek

Słyszałeś Olafa?! Wystarczy jedna zaleta! Jedna zaleta!

Słychać dźwięk fanfar i trąbek.

Narrator

Zimny Nosek dzielnym był reniferem i w obronie przyjaciela stanął. Rafael tylko się zaśmiał, a ponieważ już dźwięk trąbki zabrzmiał młode renifery ustawiły się na starcie. Pierwszą konkurencją był bieg dookoła bieguna i z powrotem. Wyczerpująca trasa w chłodzie pustkowia.

Zmienia się sceneria. Wszędzie jest biało, wieje silny wiatr oraz sypie drobny śnieg.

W oddali słychać przybliżający się stukot kopyt.

Nagle na niebie ukazuje się zorza.

Na scenę wbiega Rafael.

Zorza

Pomocy, przyjacielu!

Zorza płacze, rozgląda się dokoła. Jej długa, kolorowa suknia plącze kopyta Rafaela.

Proszę, pomóż! Zgubiłam jeden kolor! Bez niego nie mogę dłużej jaśnieć na niebie.

Zorza przygasa.

Rafael

Odejdź! Nie przeszkadzaj! Nie mam czasu!

Biegnie dalej.

Słychać oddalające się stukanie.

Zorza płacze.

Śnieg sypie mocniej.

Nadbiega Peszek.

Peszek

Dlaczego płaczesz Niebiańska Istoto?

Zorza ociera twarz i gestem wskazuje przestrzeń wokół siebie.

Zorza

Zgubiła jeden z kolorów, tracę blask…

Już niedługo zniknę!

Płacze głośno.

Peszek podchodzi i trąca ją noskiem.

Peszek

Jakiego koloru ci brakuje, piękna pani?

Zorza

Czerwieni, mały reniferku…

Peszek

A więc, weź z mojego noska!

Zorza

Naprawdę? Mogę?

Peszek

Tak!

Zorza

Jesteś wspaniały!!!

Zorza podrywa się wesoło i porywa renifera do tańca. Przy wirowaniu zabiera kolor czerwony z noska Peszka, a ten staje się na powrót brązowy.

Peszek żegna się z Zorzą i dalej biegnie, uśmiechając się do siebie i podśpiewują wesoło pod nosem.

Narrator

Tak oto Peszek zaprzyjaźnił się z Zorzą. Młode renifery biegły cały dzień i całą noc i dopiero kolejnego dnia ujrzały migoczące dachy pracowni świętego Mikołaja. Peszek przyśpieszył i wbiegł na metę jako drugi!!! Radości jego i Zimnego Noska nie było końca. A choć zwycięzcą był Rafael nie cieszył się on wcale, zły będąc, że niepozornemu Peszkowi tak dobrze poszło.

Po południu, kiedy już wszystkie renifery wróciły z podróży zaczęto zawody z wiedzy o zadaniach Drużyny świętego Mikołaja.

Rafael

Nie dasz radę mnie pokonać, za słaby jesteś!

Peszek kulł się na te słowa siadając cicho na śniegu.

Narrator

Jednak kiedy zaczęto zadawać pytania Peszek coraz głośniej udzielał trafnych odpowiedzi! W końcu nabrał pewności siebie i nie chylił już głowy nisko, a trzymał ją dumnie. Pod koniec dnia Renifer Przywódca ogłosił zwycięzców. Było ich piętnastu!

Rafael

Piętnastu? Na co tylu? Wystarczę ja jeden!

Nieodstępująca go grupa śmieje się wraz z nim.

Na scenę wchodzi Święty Mikołaj wywołując ogólne zamieszanie.

Święty Mikołaj

Moje kochane renifery! Wybrano piętnastu z was do pomocy w tym roku. Dlaczego piętnastu, spytacie? Ha- ha- ha! To proste!

Święty Mikołaj przechadza się po scenie dotykając brody i uśmiechając się serdecznie.

Stworzymy dwa zaprzęgi młodych reniferów, natomiast do mojej drużyny potrzebujemy jednego z wybrańców, w zastępstwie za Drapaczka, który się rozchorował!

Nastąpiło poruszenie.

Cicho- sza renifery!

Mikołaj zaśmiał się serdecznie.

Tym, który zastąpi Drapaczka będzie…

Rafael wyprostował się dumnie, pewny swojego zwycięstwa.

Peszek!

Drużyna świętego Mikołaja

Hip- hip- hura!!! Brawo! Gratulacje!

W tłumie głosów słychać krzyk Rafaela.

Rafael

To niemożliwe!!!

Święty Mikołaj pojawia się tuż obok Rafaela i Peszka.

Kładzie im dłonie na ramienia.

Święty Mikołaj

Zapamiętajcie moje dzieci, nie to, co na wierzchu czyni cię reniferem lecz klejnot schowany głęboko w duszy, którego dojrzeć można tylko przez światło okna, którymi są wasze oczy!

Wszyscy śpiewają wesoło. Śnieg sypie coraz gęściej, aż zupełnie zakrywa bohaterów.

Na niebie pojawia się zorza, a gwiazdka błyska wesoło, po czym znika.

Kurtyna opada.