Michał Bałucki „Nie w porę”

Raz by­łem u niej z kot­kiem na ręce

Sie­dzia­ła w oknie w bia­łej su­kien­ce
I pa­lusz­ka­mi draż­ni­ła kot­ka:
Piesz­czot­ka!

I wko­ło twa­rzy dziew­czę­cia bia­łej,kristopher-roller-110211-unsplash
Za­ru­mie­nio­nej, locz­ki się chwia­ły
I uśmie­cha­ły się oczka czar­ne
Fi­glar­ne!

Sie­dzę i cze­kam go­dzi­nę całą,
By dziew­czę z kot­kiem igrać prze­sta­ło
I po­ga­da­ło kil­ka słów ze mną…
Da­rem­no!

Ani mnie wi­dzi, ani mnie sły­szy,
Ko­tek jej rącz­kę chwy­ta jak my­szy,
Cza­sem za­dra­pie. Ona to woli –
Choć boli.

Więc rze­kłem so­bie: jesz­cze za wcze­śnie
Pu­kać w ser­dusz­ko, co leży we śnie,
I uni­ka­łem dzie­wecz­ki bia­łej
Rok cały.

Kie­dym po­wró­cił, znów w tym po­ko­ju,
Przy tym okien­ku peł­nym po­wo­ju,
Blusz­czów, sie­dzia­ła moja piesz­czot­ka
Bez kot­ka.

Lecz cze­goś dziw­nie zmie­sza­na była,
Oczy ku zie­mi wstyd­na spu­ści­ła
I zru­mie­ni­ła się jak ja­błusz­ka
Po uszka.

By­łem pew­niut­ki, że z mej przy­czy­ny…
Wtem wiatr fi­ra­nek ru­szył mu­śli­ny
I zo­ba­czy­łem spraw­cę ru­mień­ca
Mło­dzień­ca.

I znów pa­nien­ka, jako przed ro­kiem,
Choć sie­dzę, cze­kam, nie rzu­ci okiem;
Lecz już nie ko­tek tym ra­zem win­ny:
Kto inny…

Kto inny śpią­ce zbu­dził ser­dusz­ko
I szep­ta te­raz mi­ło­śnie w uszko…
Ha, szko­da! póź­no przy­sze­dłem tro­cha:
Już ko­cha!

Do przemyślenia:

– Kłamstwo w takich ustach, to miód dla mych uszu…

– Noc jeszcze młoda, nie wychodź. Proszę.

– Rozmowa z tobą – mężczyzna ziewa ukradkiem – to istna przyjemność!

– Rozstanie z tobą – kobieta wstaje z krzesła – to istna udręka.

Uśmiecha się kokieteryjnie.

Mężczyzna w garniturze kłania się w pas.

– Madamme! Życzę dobrej nocy. – podchodzi do drzwi. – Śnij o mnie, najmilsza. Ja twych oczu błękit pod niebo będę opiewał!

– Sir! – kobieta otwiera drzwi na oścież. – Zawstydzasz mnie tą rozmową!

– Wybacz, wszak cnotliwa niewiasta z ciebie. – mężczyzna staje w progu.

– Dżentelmen z pana. Dobranoc. – kobieta zamyka drzwi wejściowe, gasi światło i opiera się o futrynę.

Ociera pot z czoła i powoli wypuszcza powietrze, licząc w myślach do dziesięciu. Trzy schody i siedem kroków do mosiężnej bramy. Dopiero wtedy szepce do siebie:

– Naiwniak!

Potem biegnie podskokami do sypialni. Jednym ruchem zrzuca na łóżko koronkową sukienkę w odcieniu malin, a wkłada popielate szorty oraz bluzkę z dekoltem w kształcie litery V. Następnie wymyka się przez okno w ciemności nocy.

Tymczasem na ulicy mężczyzna w szykownym garniturze spotyka starego znajomego.

– Jak było? – pyta jegomość z brodą, w okularach i gestem wskazuje na mini pałacyk okolony różami.

– Małom nie zasnął!  – witają się podając sobie dłonie. – Straaaszna nudziara! I ciągle pociąga nosem, jakby nieustannie płakała… a jaką cnotkę udaje, a w oczkach tylko ogniki tańcują!

– Gra nie warta świeczki, przyjacielu?  – pyta znajomy i ruszają z wolna chodnikiem.

– Bynajmniej! – przeczy ruchem głowy. – Zarzucam spławik! – mężczyzna w garniturze udaje, że rzuca wędką.

– Po co? – dziwi się ten z brodą. – Mówiłeś, że szkoda zachodu…

– Ja? Skądże znowu! To mi się wielce opłaci.

– Czyżby?

– Uwierz mi na słowo. Mam swoje powody.

Gdy dochodzą do skrzyżowania dróg, żegnają się skinieniem głów. Mężczyzna z brodą rusza żwawo w stronę kamienicy, gdzie odbywa się huczna zabawa. Nagle z cienia wyłania się starszy mężczyzna w cylindrze.

– Co wiesz? – pyta mężczyznę z brodą.

– Cóż… – zgrywa się tamten. – zależy…

– Mam dużo złota, jeśli o to ci chodzi. Zatem?

– Mój przyjaciel wychwala panienkę pod niebo, – zapewnia mężczyzna z brodą. – ale nie w głowie mu żeniaczka. Chcę ją tylko… uwieść.

– Ech, to drań! – mężczyzna w cylindrze zaciska pięść na złotej rączce laski. – Chyba… już nie jest twoim przyjacielem?

– Najlepszym!

– Za to, ty – od dziś – będziesz jego największym wrogiem. – mężczyzna nieznacznie dotyka cylindra i chowa się w mroku.

– Przyjaciel, wróg… co za różnica? – mówi na głos mężczyzna z brodą, w tle słychać śmiechy i przyśpiewki młodych. – Dziś pijecie razem wódkę, jutro przystawiacie sobie do gardeł nóż… Mądry ten, kto sobie tylko ufa! Wszyscy kłamią, czyż nie?

 ayo-ogunseinde-93181-unsplash