Wiersze dla Dzieci

Kto dla kogo tu pracuje.

 

Jeden Anioł – Kwazimodo

Swej urody wszech jest znany

Choć nie uległ żadnym modom

On pięknisiem jest dziś zwany

 

Miał on brata – Oktawiusa

Znany talent, próżny jednak

Wszech uchodził za lizusa,

Czarować potrafił jedwab

 

Cherubinków białych chórek

Ze złotymi głów kółkami

Wskoczył na kilka chmurek

Rozmawiając tak z ptakami:

 

-Archaniołom potrzebne szaty

Złote suknie, szale, czapy,

Nie może to być z waty

Aksamitów trzeba szukać!-

 

Choć przypadków nie ma w świecie

Kwazimodo przez przypadek,

Gdy lusterko smutno (w kieszeni) gniecie

Podsłuchał rozmowy kawałek

 

-Chciałbym ja mieć talent zdatny

Głaskać jedwab, len, aksamit

Mógłbym wtedy być przydatny!

A nie sterczeć tu jak humit.-

 

Na te słowa jak nie klaśnie

I rozkłada białe skrzydła

-Oktawiusie! – Potem wrzaśnie

Brata łowi w leśne sidła

 

Sztuka by to była wyśmienita

Bóg wesoło się uśmiecha

Piotr śmiechem Anioły wita

W raju wielka dziś uciecha

 

Bo Anioły w swej gorliwości

Zapomniały  o swych cnotach

Popełniając błędy ludzkości

Stojąc w bramie w złotych strojach!

 

 

 



Bocian i Żaba

Wyjrzał raz Bocian z gniazda swojego

Szukał na obiad czegoś nowego

Chciał szybko i łatwo złapać jedzenie

Bez wysiłku i dojrzał traw poruszenie

 

Z kamyka na kamyk skakała

Samotna, rozważna żabka mała

Bocian rozłożył swe skrzydła i pędzi

Ta łatwa- wydaje się- zdobycz go nęci

 

Przysiadł na łące: „Jakież piękne dziś słońce!”

A Żabka odważnie mu mówi: „Mój gatunek deszczyk lubi!”

„Może spacerek?” skrzydłem ją szturcha

„Ja jedna, a tam nas od sznurka!”

 

On w gęstych trawach  szukał do rana

I tak oto Żaba przechytrzyła Bociana!

 



Dobry uczynek.

Pewnej białej, śnieżnej nocy

Po domu krzątał się ktoś obcy!

Miał szeleczki jak mój dziadek,

Wąsy, brodę, czerwony pasek,

I śpiewał tak:

„Wszystkie dzieci moje, drogie,

Choćby zimy były srogie,

Renifery mnie przywiozą,

Buzię zobaczę waszą radosną!”

 

Nagle dostrzegł mnie przy ścianie

Jak czerwone ma ubranie!

 

„Posadzić cię na kolanie

Czy wolisz moje sanie?”

„O, tak!” zaświeciły moje oczy

Święty Mikołaj dumnie kroczy.

 

A po chwili  w saniach mkniemy

Do księżyca się śmiejemy!

„Co jest w życiu najważniejsze?”

„Kochać ludzi, szanować życie!”

 

Coś ci powiem, chłopczyku mały.

Tam, gdzie kiedyś dęby stały

Łapał Jaś żaby koło stawu,

Cud się stał pewnego razu!

 

Anioł szepcze mu po słowie:

„Święty Mikołaj się o tym dowie!”

I nie była to magia żadna,

Nie zwiodła go wyobraźnia!

 

Czy pomoże mu modlenie?

Tak! Lecz jeszcze chciał coś zrobić

I z Aniołkiem się pogodzić!

 

Pod choinkę włożył ciastko,

Pod poduszkę czekoladowe masło.

 

„To dla ciebie, Mikołaju

I dla ciebie, Stróżu mój!”

Zasnął uśmiechając się przez sen,

Jaki dobry był ten dzień!

 

Z bajki morał ten wypływa:

Fajnie prezent jest dostawać,

Jednak milej komuś dawać!

 

 

 



Wiktorek

 

Wiktorek we wtorek

Zakupił motorek

Naprawił nieduży, niebieski traktorek

Rozkręcił malutkie kółeczka od rolek

I włożył to wszystko w worek.
Przy budzie pies Burek

Wyglądał za murek

Lecz blokował go sznurek

„Dlaczego- pomyślał Wiktorek-

Skazany jest na tą niedolę?”
I puścił psa Burka

Na wolność ze sznurka.

 



Tola

 

Tola taka mała jak przepiórka stara

chodzi do psa Burka

i złego Kocurka

Płot maluje biały

bo zerdzewiał stary

Choć jest tak malutka

chce złapać kogutka

i sąsiadów straszy

że nie je kiełbasy.

 

 


Bocian i Żaba

Wyjrzał raz Bocian z gniazda swojego

Szukał na obiad czegoś nowego

Chciał szybko i łatwo złapać jedzenie

Bez wysiłku i dojrzał traw poruszenie

 

Z kamyka na kamyk skakała

Samotna, rozważna żabka mała

Bocian rozłożył swe skrzydła i pędzi

Ta łatwa- wydaje się- zdobycz go nęci

 

Przysiadł na łące: „Jakież piękne dziś słońce!”

A Żabka odważnie mu mówi: „Mój gatunek deszcz lubi!”

„Może spacerek?” skrzydłem ją szturcha

„Ja jedna, a tam nas od sznurka!”

 

On w gęstych trawach  szukał do rana

I tak oto Żaba przechytrzyła Bociana!

 


Gosia

Piesek szczeka: „Chał-chał chał,

Gosiu chętnie bym coś zjadł!”

Ale Gosia jest zajęta

Pyta taty co to pięta

Targa dziury

Liczy chmury

Poleruje stare rury

Daje proso zajączkowi

Daje żyto robaczkowi

Pies się śmieje

Wzdycha sowa:

„To jest nasza mała Gosia,

nie będzie z niej dobra gosposia!”


Jacy są chłopcy?

 

Chłopcy-

Podjadają ciągle dropsy

Czasem przytną wełnę owcy

Bawią się w żabie podskoki

Pytają nas- dziewczynki, co to koki

Podkradają tacie śrubki

Robią wciąż domowe próbki.

Chłopcy-

Myślą, że przybędą obcy,

Wciąż brudzą ubrania,

A mama ich gania

Malują po płocie

I kąpią się w błocie!


Jakie są dziewczynki?

 

Dziewczynki –

 Stroją śmieszne minki,

Noszą różowe sukienki

Szepczą sobie do uszka

Nie zostawią okruszka

Malują usta szminką mamy

Myślą, że my- chłopcy coś im damy.

Dziewczynki-

Piszczą niczym ptaszynki

Noszą śmieszne fryzurki

Łączą ze sobą sznurki

Bawią się w klasy

Nie jedzą kiełbasy!

 

 



Huśtawka

Miał dziadek ogród
Piękny i duży
Rosło tam malin w bród
I dąb stary służył.
Miał dziadek dęba
Na nim huśtawka była
Dzieci wznosiły kurzu kłęba
Wieczną młodością huśtawka żyła!